Kłamstwa Google – zduplikowana treść i nofollow

Powiedz innym o tym wpisie 😉

Istnieją dwa rodzaje prawdy, jest prawda o której się mówi oraz prawda która nią jest w rzeczywistości. Od jakiegoś czasu staram się być na wszystkich hangoutach (z wyjątkiem tych w języku niemieckim) z Googlersami i nadrabiać czasem te poprzednie oraz ponownie sprawdzać wszystkie inne ich publikacje z przeszłości co jak myślę czasem może zaowocować jakimiś przełomowymi wnioskami, które można wyczytać między wierszami.

Staram się również zadawać pytania, czasem nawet błahe ale tylko z pozoru bowiem odpowiedzi na nie niosą ze sobą tak na prawdę potwierdzenie innych spraw.

Linki nofollow

W trakcie ostatniego hangoutu John Mueller w odpowiedzi na moje pytanie oto czy linki nofollow są brane pod uwagę przez którykolwiek z algorytmów lub też mają na coś wpływ, powiedział coś bardzo ciekawego, mianowicie że nie, nie przekazują PageRanku ale boty zliczają je, pokazują w narzędziach dla webmasterów i przechodzą przez nie w poszukiwaniu wysokiej jakości treści oraz innych wersji tych linków. (czyli dofollow)

Ale zaraz.. moment, czy od zaorania dziejów Matt Cutts nie odpowiadał za każdym razem na to pytanie stałą formułką „We just don’t follow them” (nie podążamy za nimi) ?

Z drugiej strony analizując strony z top wielokrotnie widzę niemal całkowity brak linków dofollow przekazujących Page Rank, a dobrą czy też unikalną treścią też wcale nie grzeszą. Za to mają linki nofollow z fajnych miejsc, zatem muszą one mieć jakiś wpływ. Dowodem na to mogą być chociażby linki z Wikipedii, które są nofollow, a ich pozytywny wpływ na pozycje w wynikach wyszukiwania widziałem niejednokrotnie.

Zatem?

Kiedy zduplikowana treść szkodzi

Oficjalne stanowisko Google w temacie powielonych treści jest jednoznaczne, nie można za nią otrzymać żadnej kary czy też spowodować obniżenia pozycji. Jeżeli algorytmy ją wykryją, jest ona zwyczajnie ignorowana, a ocenie podlega tylko unikalna część. Ale mimo wszystko wiele osób zwraca na to uwagę i jak się okazuje, po zniwelowaniu powielonych treści strona potrafi bardzo wiele zyskać na widoczności.

unikalna-treść(przykład wyselekcjonowania unikalnej treści)

Dla czego? z dwóch powodów. Pierwszym z nich jest fakt, że zduplikowana treść szkodzi, a drugim że bardzo często towarzyszącym jej zjawiskiem jest brak unikalnej treści, który również szkodzi lub jak kto woli, nie pomaga. Za to przychodzi powiadomienie nazywane thin content (za mało/niewielka ilość treści) oraz ewentualne podejrzenia o afiliacje, strony przejściowe itp. za co kary również rozdawane są bardzo często.

O ile w drugim przypadku wszystko jest jasne to pierwszy wymaga nieco innego podejścia do tematu. Warto zatem sklasyfikować rodzaje zduplikowanych treści aby lepiej zrozumieć następstwa, które za nimi idą.

Treści powielone na różnych domenach

Jak już wcześniej wspomniałem najczęściej strona traci w takim przypadku ze względu na brak unikalnej zawartości ale kto wygrywa jeżeli wszyscy mają to samo? Strona o najwyższym autorytecie cokolwiek w języku algorytmów Google to znaczy. Widać to wyraźnie w przypadku kiedy duży brand skopiuje od nas artykuł. Pomimo iż algorytm wie lub też nie, kto opublikował tą treść jako pierwszy, wyniki są jednoznaczne. Jeżeli poza duplikatami mamy jeszcze coś całkowicie unikalnego w rozsądnej ilości, istnieją szanse na lepsze pozycje jednak wciąż jest pod górkę.

Kolejnym ciekawym przykładem jest usunięcie powielonych treści z innych domen. Kto wtedy idzie do góry? ten kto z nią zostaje. Zatem szkodzi czy nie? Dokładnie tak samo jest z wildcardem, za który algorytm Panda potrafi bardzo mocno obniżyć widoczność strony w wynikach wyszukiwania choć z pozoru powinna sobie z tym doskonale radzić, nie wydaje mi się aby był to jakiś wielki problem aby zrozumieć algorytmicznie wildcard i zwyczajnie ignorować subdomeny, które kopiują zawartość domeny głównej w proporcjach 1 do 1. W idealnym wszechświecie gdyby Google sobie z tym radziło na rankingach straciłyby subdomeny z wildcarda ponieważ powstały później, domena główna pozostałaby nienaruszona, a kar z tego powodu by nie było.

Zduplikowana treść w obrębie jednej domeny

Ponownie, jeżeli po odliczeniu powielonych treści w obrębie tej samej witryny na podstronach nie zostaje zbyt wiele tej unikalnej, strona nadal traci. Może i nie jest to kara ale w języku ekonomistów to co powinno zarabiać, a nie zarabia jest w rzeczywistości stratą. Jeżeli natomiast mamy dwie podstrony, które są niemal identyczne jedna z nich jest traktowana jako całkowicie pusta i zbyteczna, a mimo to znajduje się w indeksie. I to właśnie zawartość między innymi takiej podstrony nazywamy „treścią o niskiej jakości”. W przypadku kiedy jest ich dużo co zdarza się dosyć często na przykład w sklepach internetowych, które posiadają osobne podstrony dla tych samych produktów dostępnych w różnych kolorach, zawsze rodzi się Panda i nie może doczekać się momentu kiedy obniży widoczność nie tylko tych pustych podstron ale w rzeczywistości całej domeny.

2

Takie podstrony mogą również wygenerować parametry lub inne problemy ze skryptem o który oparta jest strona. Jeżeli znajdą się w indeksie Google to stają się poważnym problemem. To tyle jeżeli chodzi o drugi powód obniżenia pozycji za powielone treści.

Seo wpadka gazety wyborczej

I teraz coś być może nowego, bynajmniej nie spotkałem się z tym aby ktoś w taki sposób podszedł do tematu, mianowicie kiedy zduplikowana treść się kończy, a zaczyna keyword stuffing (przesycenie słowami kluczowymi) ?

Myślę, że od badania poziomu nasycenia, przesycenia strony słowami kluczowymi są osobne algorytmy i jak najbardziej można za takie praktyki otrzymać nawet powiadomienie o pure spam (czysty spam). I tutaj również można napotkać co najmniej dwa różne przypadki. Pierwszy z nich ma miejsce kiedy występuje duplikacja treści na tej samej podstronie. Widziałem niedawno taką sytuację, strona była prowadzona w formie bloga i w agregatorze wpisów zawierała fragmenty z oryginalnej treści gdzieś tak na 500 znaków, dodatkowo te same 500 znaków pojawiało się w sidebarze jako ostatnio dodane artykuły. Mało tego, po wejściu w artykuł ponownie pojawiał się sidebar z treścią zduplikowaną rzędu 500 znaków gdzie przecież już po lewej był wyświetlony pełny artykuł. (wadliwa wtyczka, która nie ignorowała wyświetlonych już wcześniej na stronie wpisów tylko je powielała)

Drugim przypadkiem są strony z wieloma podstronami gdzie tak na prawdę każda z nich jest o tym samym. Jest to częste zjawisko dla małych niszowych stron, których webmasterzy nie chcą upychać słów kluczowych na jednej podstronie więc tworzą ich kilka z nadzieją obejścia problemu. Kiedy algorytm widzi sytuację, że ciężko jest sprecyzować która podstrona jest najważniejsza oraz nie może odnaleźć zbyt wiele unikalnych informacji, które celują chociaż w trochę inne frazy, prawdopodobnie otrzymuje sygnał o tym, że strona powstała tylko w jednym celu i składa się z podstron, które w rzeczywistości mówią ciągle o tym samym nie wnosząc sobą nic nowego. Dowodem tutaj mogą być chociażby podstrony z tagami, przecież to takie kategorie i pomimo, że w pewnym momencie chwilowo pomagają zwiększyć widoczność strony to w większej ilości mogą zaszkodzić i są jednym ze składników pokarmu algorytmu panda.

Tak samo jest z przeoptymalizowaniem strony ale to już raczej jest osobny temat, tutaj częściej wchodzą kary algorytmiczne. Tak więc jeżeli zduplikowana treść pojawia się na tej samej podstronie lub też na kilku różnych ale wielokrotnie może to być traktowane jako keyword stuffing, taka przesadna i rażąca w oczy monotematyczność. Wniosek? kary są, ręczne i algorytmiczne. Nawet jeżeli nie konkretnie za zduplikowaną treść, to na pewno za to co ona ze sobą przynosi.

Kłamstwa Google – zduplikowana treść i nofollow
5 (100%) 1 vote
Powiedz innym o tym wpisie 😉

24 komentarze do “Kłamstwa Google – zduplikowana treść i nofollow”

pisze:

To z przechodzeniem przez linki nofollow jest dość zaskakujące, po tym jak tyle lat było mówione co innego. A może John tylko pomylił się lub przejęzyczył.

pisze:

Bardzo dobry wpis. Podoba mi się, że w końcu otwierają się oczy pozycjonerom i zaczynają doceniać wartości linków nofollow no i przekazywany przez nie TR. Oby tak dalej

Pozdrawiam

pisze:

Tego akurat nie powiedziałem. Chodziło mi o to, że boty jednak przez nie przechodzą (wbrew temu co było nam wpajane) co wcale nie znaczy, że mają rzeczywisty wpływ na ranking witryny. Co do kwestionowania czy mają jakąś moc, większość testów pokazuje, że nie za bardzo, może w odpowiednich warunkach tak jak to jest czasami z Wikipedią ale warto też pamiętać o tym, że jest też mnóstwo innych sygnałów, które mogły wyciągnąć te domeny bez potrzeby używania linków dofollow. Trzeba je tylko znaleźć, zrozumieć i przetestować we własnym zakresie.

pisze:

Co do linków nofollow i przechodzenia botów to robiłem test na to. Napisałem skrypt w PHP do zliczania odwiedzin robotów Google, stworzyłem w pustej subdomenie stronę do której nie było żadnego dostępu z linków wewnętrznych. Następnie podlinkowałem to z Gotlinka z kilku tysięcy linków 100% nofollow. Efekt? Oczywiście że robot odwiedzał nas. Problemem był brak indeksacji, lecz to prawdopodobnie wynikało z braku realnej struktury strony.

Mnie bardziej zastanawia, czy linki nofollow biorą udział w grafie linków. Dan Petrovic twierdzi ostro, że nie, owszem są zliczane i służą do odkrywania nowych stron, lecz nie są uwzględniane w algorytmie. Tutaj trzeba by zrobić test i dla domeny z zaufanym profilem linków i będąca w top3 na np. 10 fraz przywalić tak z kilkaset linków nofollow z syfu i zobaczyć czy dostaniesz algorytmicznie po łapach.

No ale ja testować tego na klientach nie będę, ktoś odważny? 😛

pisze:

A co zrobić jeśli mam stronę z ogłoszeniami i mam 2200 ogłoszeń, 3/4 jest powielania z innych stron. Jak wstawię noindex nofollow to poprawi mi się pozycja strony w wyszukiwarce !?

pisze:

Nie na pewno nie poprawi. Noindex, nofollow może sprawić, że wiele PageRanku po prostu zniknie. Tam gdzie użytkownik może samodzielnie dodać treść i można spodziewać się, że nie będzie ona unikalna oraz pojawi się również na wielu innych serwisach zawsze występuje dosyć spory problem powielenia treści. Ale oczywiście jest też wiele sposobów na to aby te duplikaty zminimalizować. Trzeba po prostu być bardziej kreatywnym i wymyślić w jaki sposób można uatrakcyjnić każdą z podstron tak aby była bardziej unikalna niż u konkurencji. Dodatkowo warto zadbać też o rozwijanie innych unikalnych wartości na takiej stronie, dodać coś więcej niż powielone oferty pracy. I przede wszystkim zadbać o to aby Google nie miało problemu z szybkim zaindeksowaniem zawartości oraz odpowiednim jej zrozumieniu, co może sprawić że to właśnie konkurencja zostanie oznaczona jako kopiująca treść. Kto pierwszy ten lepszy, a tam gdzie duży poziom duplikatów, zwycięża ten kto ma ich najmniej nie umniejszając wielkości serwisu.

pisze:

No tak, w kilku sklepach którym ostatnio analizowałem sytuację też „podobno” Panda nie ugryzła ruchu, jak się później okazało domeny oberwały za duplikowanie, także oficjalne stanowisko może być nie wiem jakie, ale ja wierzę w to co widziałem na własne oczy, a fakty są takie, że kary za powielanie to nie jest bajka.

pisze:

Dla mnie jest oczywistą sprawą, że linki nf są w procesie pozycjonowania strony niezbędne. Chociażby tylko po to, aby zdywersyfikować profil linków i przez to mają wpływ na pozycje strony w wynikach wyszukiwania.
Twierdzenie, że nie mają znaczenia jest w moim przekonaniu fałszywe.

pisze:

Linki nofollow są jednym z elementów jakie charakteryzują naturalny profil linków. Nie przenoszą one ani anchor tekstu ani PageRanku. Co do samej dywersyfikacji warto podkreślić, że jeżeli ktoś pozycjonuje konkretną frazę linkami dofollow, a nofollow używa aby zmienić proporcje, to i tak będzie miał problem.

pisze:

Nie zajmuję się seo jednak przenalaizowałem na ile laik to może zrobić moja stronę w stosunku do konkurencji i.
moja strona ma wiecej linkow
moja strona ma wiecej unikalnego tekstu
moja strona ma wiekszy PR i trust
moja strona jest czesto aktualizowana
moja strona ma mniejszy procent DF w stosunku do NF konkurencja ma wiecej NF
I Moja strona jest nizej

pisze:

Każdy przypadek jest inny. Istnieje wiele czynników rankingowych, które mogą sprawiać, że jedna strona rośnie w rankingu, a druga nie. Ilość linków na tą chwilę w wielu przypadkach o niczym nie świadczy. Linki podnoszą pozycje ale też czasem je obniżają. Co do pozostałych parametrów takich jak PR (nie aktualizowany od ponad roku), systemy do sprawdzania ilości linków (przed którymi linki są coraz częściej ukrywane) czy też zewnętrzne metryki takie jak trust rank, Google ma swoje miary, których już nie jest dane nam zobaczyć. Dodatkowo niestety czasami black hat nadal wygrywa z na prawdę dobrymi stronami. Aczkolwiek jest i jasne światło w tym tunelu ponieważ prowadzenie sensownych działań na dłuższą metę daje znacznie więcej niż pierwsze miejsca na konkretne frazy.

Ps. Jeżeli chodzi o tą stronę z dekoracjami, wygląda na to, że konkurencja jest po prostu większa, zwłaszcza jeżeli chodzi o konkretną ofertę. A linki widzę z katalogów i ogłoszeń, w większości na słowa kluczowe. Nie wygląda to naturalnie więc i pozycja może być obniżana. W takim przypadku rządzi ten, kto jeszcze nie został złapany..

pisze:

Linki nofollow mają znaczenie bez dwóch zdań. Nie mówię że nie ma różnicy między linkami dofollow i nofollow, niemniej tych drugich nie należy pomijać. Po pierwsze, należy spojrzeć na tę kwestię szerzej niż tylko na „przenoszenie page ranku”. Google z pewnością będzie w coraz większym stopniu doceniał wszelkie wzmianki (wspominano już o tym na którymś hangoucie) o marce. Im mocniejsze reakcje będą wywoływać, tym większe zaufanie dla witryny i większe prawdopodobieństwo zaserwowania jej użytkownikom wyszukiwarki. Linki bez parametru są najmocniejsze w bezpośrednim oddziaływaniu. Wzmianki o marce w dobrym kontekście (wypowiedzi ekspertów, analizy raportów, rekomendacje etc.) wpływają na brand awareness, co może skutkować wzrostem ilości zapytań brandowych. Te z kolei znowu podniosą jakość strony w oczach Google. Linki nofollow (z brandem, a nie keywordsami) dają to, co wzmianki o marce, a ponadto dowożą ruch z odnośnika. W ten sposób Google ma kolejne dane do przeanalizowania i może lepiej zrozumieć „jakość strony” i dla jakich użytkowników jest użyteczna.

pisze:

oczywiście że nofollow są brane pod uwagę. Do strony extraseo.pl prowadzi 90% nofollow i znajduje się na 1 miejscu na pozycjonowanie Katowice. Złota recepta to mieć ich po 50% do strony

pisze:

Coś nie chce mi się wierzyć, że 90% nofollow może prowadzić do tak wysokiej pozycji. Po przeczytaniu dziesiątków poradników mogę stwierdzić, że każdy pisze, że nie może być mniej niż 25%. Skłaniałbym się właśnie do tych 50%, ale raczej nigdy nie staram się tego przekraczać

pisze:

Właściwie to wczoraj na hangoucie John ponownie zaprzeczył jakoby linki nofollow wysyłały jakiekolwiek sygnały dla algorytmu 😉
Podobnie obalił też mentions kiedy zapytałem o to jak powiązać konkretne domeny z brand mentions.

Lukasz

pisze:

Kilka kwestii do poprawy:
– po pierwsze linko nofollow są i pewnie zawsze będa ważne a chociazby z tego powodu ze uzywa sie ich na blogach (w komentarzach) w ktorych gooiel tak sie lubuje

– 2 kwestia to PR jak można przez prawie 2 lata od ostatniej aktualizacji jeszcze o nim rozmawiac ? Przeciez to juz martwica.

Jak w 2015 roku czytam artykul w ktorym jeszcze wspomina sie PR to wg mnie artykul nie pochodzi od dobrego seowca

pisze:

1. Jak widać z początku tekstu, Google twierdzi coś zupełnie innego. Linki nofollow są przeznaczone na podlinkowanie witryn, którym nie chcemy przekazać PageRanku. Lubuje ale z innych powodów.

2. Tak można, bo on nadal istnieje i ma się dobrze, tylko nie jest nam pokazywany.

Dobry Seowiec wie, że PR nadal istnieje i jest używany jako jeden z wewnętrznych czynników rankingowych.

To że jego realna wartość nie jest wyświetlana już od lat w toolbarach nie oznacza, że nie ma wpływu na widoczność witryn.

Także zauważ różnicę pomiędzy „wybieraniem miejsca o wysokim PageRank” (co byłoby śmieszne), a „rozmowie o tym jak przepływa”.

I nadal, linki które zostały zrobione przez pozycjonerów i przekazują PageRank (są dofollow), mają spory wpływ na ranking i są podstawą do nakładania kar, w przeciwieństwie do nofollow, które go nie przekazują. 😉

pisze:

Interesuje mnie stanowisko Google jak podejdzie do mojej strony, na której zamieszczam szereg nowości ze świata w formie przeglądu prasy motoryzacyjnego, podając oczywiście źródło informacji jako link z atrybutem nofollow. Czy nie dostanie moja strona nalepki farma linków ?

pisze:

Jeżeli przy każdym z nich napiszesz rozsądnej długości własną recenzję to nie będzie problemu. To, że odnosisz się do cudzych materiałów i wskazujesz ich lokalizację nie jest niczym złym. Dodatnia wartość, którą w taki sposób tworzysz to gromadzenie i krótkie zrecenzowanie (własnymi unikalnymi słowami) artykułów. Przeglądy prasy są dosyć popularne, niektórzy wolą własnie taką formę ponieważ mogą bardzo szybko odfiltrować te artykuły, które ich na prawdę interesują zamiast przekopywać się przez wszystko co zostało opublikowane na kilku blogach. (Ty wyłapujesz smaczki, a użytkownicy dostają je na talerzu wraz z drobną recenzją)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *